Londyński dżentelmen okrążył świat w 80 dni

Gdy w klubie ,,Reforma” rozmawiano o słynnej kradzieży 50.000 funtów, a pan Sullivan przeczytał na głos obliczenia ,,Daily Telegraph” okrążenia kuli ziemskiej, Andrew Stuart powiedział, że jest to praktycznie niemożliwe. Więc pan Fogg postanowił to udowodnić, że jest to najzupełniej możliwe robiąc to. Na dodatek założył się o to o 20.000 funtów.

Pierwszym celem podróży był Suez. Nie wydarzyło się tam nic szczególnego. Następnym celem podróży był Bombaj. Tam lokaj pana Fogga nie mógł się powstrzymać  od wejścia do pięknej świątyni, gdzie musiał uciekać przed trzema rozwścieczonymi kapłanami. Trzecim celem podróży była Kalkuta. Na drodze pana Fogga stanęła przeszkoda. Otóż linia kolejowa nie była wykończona. W wiosce nie było żadnego środka transportu. W końcu lokaj pana Phileasa znalazł słonia, którego kupili za 2.000 funtów, inaczej 50.000 franków w złocie! Później trzeba było znaleźć przewodnika. Tu poszło łatwiej. Znaleźli młodego i sprytnego Parsa. Pierwszy dzień minął spokojnie. Następnego dnia o 14:00 wyruszyli w dalszą drogę. Nagle słoń zatrzymał się i wydał pomruk niepokoju. Pars zsiadł z wierzchowca i nakazał swoim towarzyszom zostać tam, gdzie są. Sam zaś udał się w stronę w którą patrzył słoń. Po kilku minutach wrócił i powiedział, że procesja braminów idzie w ich stronę. Ukryli się więc w gąszczu. Gdy procesja przechodziła zobaczyli: kapłanów, szkaradny posąg bogini Kali- patronkę miłości i śmierci, fakirów, braminów, kobietę (którą trzymali), muzyków i fanatyków. Pan Fogg zadał swoim towarzyszom kilka pytań. Pars opowiedział im wszystko, co wiedział o kobiecie. Miała na imię Auda i była hinduską o głośnej urodzie. Następnego dnia mieli ją spalić na stosie. Nagle pan Fogg postanowił ją ratować. Nie udało im się zakraść do świątyni głównym przejściem. Zaczęli więc wykuwać otwór w murze. Nagle ich odkryto (na szczęście tylko zamiary). Gdy nadszedł świt zmieszali się z ostatnimi szeregami pochodu. Właśnie miano podpalić stos. Nagle rozległ się koszyk zgrozy. Maharadża ożył! Podniósł żonę i zaczął biec w ich kierunku i mijając ich rzucił krótkie wezwanie – W nogi! - był to lokaj Fogga. Uciekli i dotarli cali i zdrowi do Allahabadu, a z stamtąd do Kalkuty. W drodze do Hongkongu nie wydarzyło się nic szczególnego. Tam zaczęli mieć znowu kłopoty. Otóż statek ,,Carnatic” wymagał wymiany kotłów. Pan Phileas miał więc jeden dzień czasu na pobyt w Hongkongu. Ale okazało się, że skończył naprawę o 12 godzin wcześniej, więc pan Fogg spóźnił się. Musiał wynająć szkuner i dopłynąć nim do Hongkongu. Z Hongkongu popłynął spokojnie do Jokohamy. Z Jokohamy popłynął ,,Generałem Grantem” do San Francisco. Akurat w tym dniu był wiec wyborczy, więc było tam trochę niebezpiecznie. O godzinie 18:00  pojechał do Nowego Jorku. Ale w tej drodze coś się wydarzyło. Najpierw stado bizonów weszło na tory kolejowe, później musieli przeskoczyć most, a na sam koniec (jakby tego było mało) zaatakowali ich Indianie. Później spóźnili się na pociąg, więc wynajęli sanki żaglowe. Złapali pociąg w Omaha ale mimo to spóźnili się na statek ,,Chiny”. Musieli więc popłynąć statkiem towarowym. Pod koniec podróży zabrakło węgla, więc spalili statek. Nareszcie dotarli do Liverpoolu. Tam przez straszliwą pomyłkę został aresztowany przez inspektora Fiksa. Ale… ponieważ przez cały czas poruszał się na wschód zyskał 1 dzień! I wygrał zakład.

                Ta podróż była ciekawa i niebezpieczna.