7.10 zbiórka w szkole…uczniowie kl.I i II byli bardzo przejęci😊😊😊Rodzice również😊

Autokar ruszył, s. Weronika rozpoczęła naszą podróż modlitwą. Wszyscy zawierzyliśmy się Maryi i św. Krzysztofowi.

Droga była kręta, ale byliśmy bardzo dzielni i dojechaliśmy klika minut po 9.00 do Korczyny, gdzie odbyły się warsztaty czekoladowe. Słuchaliśmy jak wygląda produkcja czekolady (zdjęcia).

Jak powstaje czekolada? Oto jest pytanie…

Cały proces powstawania czekolady rozpoczyna się w Afryce, skąd odpowiednio zabezpieczone ziarna kakaowca płyną do Europy, a następnie w dużych zakładach rzemieślniczych sortowane są przez maszyny. Ziarno bowiem należy wyczyścić z patyków i kamieni. Następnie wyselekcjonowane ziarno prażymy w piecu, w odpowiedniej temperaturze. Każdy zakład robi to w swojej temperaturze, bo o tego zależy smak produktu. Niektóre są bardziej kwaskowate, inne bardziej owocowe czy ziemiste, a czasem tytoniowe. W trakcie prażenia ziarno musi być cały czas mieszane i przesypywane.

Po prażeniu ziarna są miażdżone i łuskane, a później - odwiewane. - Następnie ziarno mieli się w młynkach i wkładamy do konszy, w której ziarno kręci się i rozciera z brzydkiej, twardej konsystencji na gładką czekoladę. Proces konszowania trwa około 50 godzin. By stworzyć czekoladę mleczną, w trakcie tego procesu dodaje się cukier i mleko, a do czekolady gorzkiej odrobinę cukru, w zależności od zawartości kakao.

Po zakończeniu procesu konszowania czekolada, co prawda, jest już gotowa do spożycia, ale tylko w wersji płynnej. -Nie możemy jeszcze wylać z niej czekolady czy pralin, bo w tej formie nie zastygnie do odpowiedniej postaci. Musi zostać poddana procesowi temperowania, który polega na podgrzaniu jej do temperatury 48 stopni Celsjusza, a później szybkim schłodzeniu. Wszystkie kryształki, które są odpowiedzialne za krystalizację czekolady, muszą się połączyć. Dobrze stemperowana czekolada nie rozpuszcza się w dłoniach. Temperowanie ma również duży wpływ na wygląd czekolady. Praliny mają zawsze połysk, bo są robione w formie, a trufle są matowe, ponieważ kręci się je w rękach.

Produkcja tabliczki czekolady nie jest procesem skomplikowanym, ale produkcja praliny wymaga dużo więcej uwagi. - Należy przestrzegać odpowiedniej temperatury w pracowni, nie może ona przekraczać 20 stopni Celsjusza. Ponadto należy również prawidłowo przygotować nadzienie, które musi być odpowiednio zmiksowane i mieć odpowiednią temperaturę. Później praliny odpowiednio długo leżą w chłodni. Bardzo istotne jest, żeby nie nabrały wilgoci, bo stracą połysk.

 

Pijalnia czekolady w stylu lat 30

O tym, że jesteśmy niedaleko pijalni czekolady, czuć już w powietrzu. W środku natomiast, panuje klimat jak bajce. Pod sufitem znajdują się rury, które połączone z maszynami ustawionymi na podłodze pokazują, jaki proces musi przejść ziarno kakaowca, zanim stanie się słodką czekoladą. Jest młynek do mielenia oraz urządzenie do prażenia nasion i konszowania czekolady. Taką czekoladę wozi również, ustawiony na maszynie do prażenia czekolady, pociąg.

W pijalni spróbować możemy różnych smaków czekolady pitnej, podawanej również z dodatkami owoców, lodów czy bitej śmietany. Jeśli jednak ktoś woli tabliczkę czekolady, znajdzie ich tu wiele rodzajów. Może to być czekolada z dodatkami suszonych owoców, chili, cynamonu, imbiru, a nawet złota. Są też praliny i trufle wyeksponowane w specjalnie podświetlanych ladach.

Z Korczyny udaliśmy się do Rymanowa Zdroju.

          Rymanów Zdrój położony jest 4 km na południe od Rymanowa w malowniczej dolinie Taboru, wśród gór zwanych Wzgórzami Rymanowskimi.

         W 1872 r. Anna Potocka i Stanisław Potocki, którzy podpisali kontrakt kupna Rymanowa, stali się założycielami Rymanowa-Zdroju. 16 sierpnia 1876 r. podczas spaceru Anny Potockiej (autorki „Mojego pamiętnika”) z dziećmi jeden z synków Józef odkrył źródło lecznicze wody.

Rymanów Zdrój istnieje faktycznie od 1876 roku, jednak dopiero 16 sierpnia 1996 roku, w studwudziestą rocznicę odkrycia zdrojów mineralnych, uchwałą Rady Miejskiej w Rymanowie utworzono wieś Rymanów Zdrój o powierzchni 1625 ha, składającą się z obszarów dotychczasowych wsi Deszno, Wołtuszowa i oraz południowej części wsi Posada Górna.

Na początku na terenie dzisiejszego uzdrowiska prawie żadnej zabudowy, z wyjątkiem kilkunastu domów gospodarskich. W niedługim czasie wybudowano łazienki, zakład kąpielowy, pijalnię, restaurację i kilka willi. Przełom XIX i XX w. to okres świetności Rymanowa Zdroju. Przebywali tu znakomici goście, m.in. arcyksiążę Albrecht Habsburg, Stanisław Wyspiański, Leon Różycki. Wspomniane źródła mineralne ujęto w trzy zdroje, nadając im nazwy: Klaudia, Tytus i Celestyna. Pod koniec XIX w. na kurację do Rymanowa Zdroju mogło przyjechać ponad 1000 osób. W tym okresie wybudowano wiele pensjonatów dla gości, z których część przetrwała do dnia dzisiejszego. Na uwagę zasługują wille: „Pod Matką Boską” (obecnie „Maria”), „Opatrzność”, „Gołąbek”, „Biały Orzeł” oraz inne.

Stanisław Wyspiański wyjeżdżając w 1901 roku z rymanowskiego zdroju z żalem pisał:

Hej, las rymanowski za mgłą 
a mnie dzisiaj jechać do Krakowa 
czemu mi to oczy zaszły łzą, 
czemuż słońce za chmury się chowa? 
... 
Jeden mi się podobał ten las, jako ściana 
stał przede mną dumny, tajemniczy
była weń uroczystość setletnia chowana, 
milczał, a mnie się zdawało, że pieśnią krzyczy... 

   

Po zapoznaniu się z historią Rymanowa, odbyliśmy spacer po Rymanowie, oglądając wille, Pijalnię, domek na wodzie, Kościół pw. Św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Zeszliśmy również na chwileczkę do rzeki Tabor. W Pijalni kosztowaliśmy tym razem pysznych wód 😉 Celestynkę, Klaudię i Tytusa. W kościele pomodliliśmy się za naszych trzecioklasistów, którzy 20 maja przyjmą Pana Jezusa do swojego serca.  W końcu doszliśmy do sklepu z pamiątkami…

Następnie udaliśmy się na pyszny obiad do Domu pod Lipą i nadszedł czas wolny. Cały plac zabaw i boisko do gry w piłkę nożną był tylko dla nas.

Po godzinie zabaw na świeżym powietrzu wróciliśmy do naszych kochanych Rodziców. Serdeczne podziękowania dla naszej Pani Katarzyny Śliwy i Pani Agnieszki Wajdy za nieocenione wsparcie i pomoc na każdym kroku… dziękujemy.

To był wspaniały czas odpoczynku, rozmów, śpiewu …

Opisała Anna Słapińska-Pięciak